poniedziałek, 17 września 2012

Nie mam głowy do robótek i TUSAL 2012

Dziecko poszło do żłobka i mam wrażenie, że jestem wyrodną matką. Nie sądziłam, że będzie mnie to kosztować tyle stresu. Basia nie je i nie pije (oczywiście tylko w żłobku). Panie narzekają.... i jak je rozumiem najlepiej by było gdybym ją zabrała bo dziecko niejedzące to dziecko problematyczne i to ja mam mieć ten problem, a nie one. I tak dzisiaj usłyszałam, że najlepiej żebym ją odbierała o 11 bo problem jest ze spaniem o czym poinformowano mnie dopiero dzisiaj. W ubiegłym tygodniu tego problemu nie było. Skończyło się u pani dyrektor i jednak dziecko zostaje na razie do 14. Basia oczywiście jest super niejadkiem i w domu mam ogromny problem z karmieniem jej.  W związku z powyższym stresem nie mam głowy do robótkowania bo o niczym innym nie myślę tylko o tym żłobku. Może macie jakiś sposób na niejadka co bym mogła panie opiekunki troszkę uspokoić.

Póki co wywiązuję się z RR Cookie Time i to by było na tyle z hafcenia:






A tu tusalowy słoiczek. Niewiele w nim, ale się poprawię obiecuję tylko niech to dziecię moje kochane przywyknie do żłobkowego życia:)))






Chciałam bardzo podziękować właścicielce bloga Nitką malowane za wyróżnienie choć nie wiem czy na nie zasłużyłam bo ostatnio się troszkę obijam. Mimo to bardzo dziękuję...

W następnym poście wytypuję pięc blogów, które wyróżnie w tej zabawie. Nie zrobię tego dzisiaj dlatego, że sama jeszcze nie wiem, które blogi wyróżnić. Wszystkie zasługują na uwagę, a ja mam wybrać 5. Proszę więc o cierpliwość...
Pozdrawiam wszystkich baaaaardzo serdecznie i życzę miłego tygodnia...

10 komentarzy:

  1. Moja Droga każda to z nas przeżywała gdy dziecko pierwszy raz oddawała do przedszkola czy złobka. Ja tak miałam rok temu, a teraz... Teraz cieszę się na myśl że za rok oddam drugiego potworka i będę miała chwilę dla siebie :) Co do niejadka, mój starszy też nie chciał jeść, ale go nie zmuszałam, sam zaczął wołac o kanapki czy kotlecik i frytki :) A Panie w żłobku... sorry że to napiszę ale to ich zasrany obowiązek znaleść sposób na Twoją małą a jak nie potrafią to są po prostu do... bani!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż muszę się z Tobą zgodzić... Ja też uważam, że jak sobie nie radzą to niech zmienią pracę:))) Bardzo Ci dziękuję za wsparcie

      Usuń
  2. Zgadzam się z przedmówczynią! :) Moja mama pracuje od lat w żłobku i jak jej wspomniałam o sytuacji, którą opisujesz, to postukała się tylko w głowę. Jak to powiedziała - na początku każde dziecko jest w pewien sposób problematyczne i myśląc tak jak te opiekunki, to trzeba by było odesłać 95% dzieci do domu, bo jedno nie je, drugie nie śpi, a trzecie nie chce się bawić w grupie bądź siedzieć na nocniczku :) Tak więc głowa do góry! Z czasem wszystko się ułoży! Swoją drogą to my z juniorem również debiutujemy w tym tygodniu ze żłobkiem. Szkoda tylko, że wyniosło nas tak daleko od rodzinnego miasta i nie mogę go oddać do żłobka, gdzie babcia pracuje :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mnie pocieszyłaś. Ja myślę, że to minie, ale wsparcia ze strony tych pań to my - rodzice nie mamy. Mnie się wydaje, że one powinny nas trochę wspierać bo to jest trudna sytuacja i dla dziecka i dla rodziców. Dzięki za ciepłe słówko...

      Usuń
  3. Zgadzam się z dziewczynami, Panie w żłobku niech się do pracy wezmą a nie dziecka pozbywają. My też walczymy z przedszkolem, płacz, wrzask i totalna masakra, ale tłumaczą sobie, że to minie :) trzymam za Was kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam też napisać żeby Panie wzięły się do roboty, a nie do picia kawy, co one myślą, że będą mieć spokój cały dzień? głowa do góry, trzymam kciuki za Basię!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z dzieciaczkami tak czasem bywa , kuzynki córcia nie chciała nic jeść a teraz od talerza nie mogą ja odgonic ..

    OdpowiedzUsuń
  6. słoiczek bardzo wypchany
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Mama zawsze wyznawała zasadę: nie zmuszać. Jak dziecko będzie głodne to samo się upomni. I coś w tym jest. Jedzenie jest potrzebą fizjologiczną - jak sikanie czy oddychanie. Dziecko się nie zagłodzi. Zatem daj dziecku luz i pozwól mu zgłodnieć. A po dwóch trzech dniach zróbcie razem kilka dań. Może zabawa we wspólne gotowanie ja zachęci do próbowania?
    Kolejne pytanie: czy doprawiasz jedzenie dziecka? Czy podajesz Basi zupy kremy czy też nie zmiksowane? Może należy zmienić konsystencję jedzenia?
    A Panie w żłobie niech się biorą do roboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem minął jakiś czas temu. Basia przywykła do żłobka i bardzo lubi tm chodzić a i z jedzeniem jest znacznie lepiej.

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione tu słowo. Wszystkie komentarze zawsze bardzo mnie cieszą. Pozdrawiam Was serdecznie...